Wbrew obawom o komercjalizację Linuksa, najpopularniejsze dystrybucje pozostają bezpłatne dla indywidualnych odbiorców. Po Fedorze RedHata przyszła kolej na openSUSE NoveIla. Celem openSUSE jest stworzenie dystrybucji przyjaznej nie tylko dla technicznego guru, ale przeciętnego użytkownika. Novell chce go osiągnąć poprzez współpracę z twórcami otwartego oprogramowania i udostępnienie rozwiązań znanych z komercyjnych wersji SuSE Li mix Professional (SLP). Pierwsza odsłona nosi numer 10, co jest kontynuacją numeracji dotychczasowych wersji SuSE.
Silne związki z komercyjnymi Linuksami Novella widać też na etapie instalacji. Różnice zauważalne są w szacie graficznej, funkcjonalnie nie różni się ona od instalacji SLP. Co więcej, openSUSE bez problemu uaktualnia wersję 92 SLP, zachowując konfigurację systemu, pliki użytkowników. Usuwa jedynie pakiety oprogramowania niedostępne w wersji bezpłatnej. Obszerny podręcznik w formacie PDF (niestety, po angielsku) i przyjazny, zautomatyzowany proces instalacji nie nastręczą problemów średnio zaawansowanym użytkownikom. openSUSE znajduje się na pięciu płytach CD, CO wpisuje tę dystrybucję w skłonne do „spuchnięcia” Linuksy ogólnego przeznaczenia. W bogatej bibliotece oprogramowania aplikacyjnego odbiorca znajdzie pakiety do pracy biurowej (OpenOffice w wersji 2 beta. klient poczty i pracy grupowej Evolution, komunikator Gaim),
obróbki grafiki (GIMP, Blender, Povray), stacji do pracy w sieci (Mozilla, Firefox, Thunderbird) czy tworzenia oprogramowania (GCC, Perl, PHP, Java, Eclipse, liczne biblioteki C/C++). Możliwe jest uruchomienie serwera WWW (Apache 2.0) czy innego serwera sieciowego (pliku/wydruku - Samba). Użytkownik może wybrać sobie jedno ze środowisk graficznych: KDE lub GNOMĘ.
openSUSE jest dystrybucją na wskroś nowoczesną. Tu i ówdzie trafiają się jednak ewidentne niedoróbki w postaci komunikatu o niemożności znalezienia pliku z ikoną na początku każdej sesji graficznej - wyeliminowanie tegoż wymaga ręcznej edycji jednego z plików konfiguracyjnych. Dość żenującą wpadką z błędem ortograficznym jest „ó” w słowie „moduł” w programie SAX2, co jednak nie zmienia faktu, że dystrybucja jest w znacznym stopniu dobrze spolszczona. Zachowano znany z wcześniejszych wersji program konfiguracyjny YaST, pozwalający kontrolować system bez grzebania we „wnętrznościach”. Zdarzają się z nim drobne kłopoty z uruchomieniem wersji graficznej przy większej liczbie działających aplikacji Dużo uwagi poświęcono stworzeniu systemu multimedialnego. W stosunku do SLP 9.2 wzbogacono listę aplikacji do odtwarzania mediów, obsługi karty TV, a nawet syntezy dźwięku. I tu nie zabrakło potknięć - odtwarzacz audio xmms został dostarczony wraz z nowszymi bibliotekami GUB i GTK niż te, z którymi może pracować. Skorzystanie z niego wymaga rekompilacji i reinstalacji wszystkich komponentów. Całość openSUSE robi dość dobre wrażenie. Okaże się użyteczna zarówno dla tych, którzy chcą przyjrzeć się Uniksowi, ofercie Novella, jak i użytkownikom zdecydowanym uczynić z Linuksa podstawę produkcyjnej stacji roboczej.
WebCam Live! Motion to niezwykła kamera firmy Creative, która bezszelestnie śledzi ruchy sadzącego przed nią użytkownika. W urządzeniu połączono mechanizm pochylająco-obrotowy „pan-n-tilt” z szerokokątną soczewka o polu widzenia 76 stopni. Dzięki temu kamera automatycznie podąża za ruchami rozmawiającego, tak aby był on stale w środku jej pola widzenia bez potrzeby ręcznego regulowania położenia obiektywu. Zapewnia to swobodę ruchów w trakcie internetowych pogawędek z przyjaciółmi czy rodziną. Można skorzystać z funkcji pozwalającej śledzić
ruchy jednej osoby lub wybrać tryb obejmujący kilki osób. WebCam Live Motion wyposażona jest w przetwornik CCO 640×480 pikseli, interfejs USB 2.0 oraz cichy i płynnie działający silniczek, pozwalający śledzić ruchy użytkownika bez rozpraszającego hałasu. Kamera umożliwia również wykonywanie zdjęć panoramicznych, a do uruchomienia tej funkcji wystarczy jedno kliknięcie. Creative WebCam Live! Motion wraz z wysokiej jakości mikrofonem i słuchawkami dostępna jest w cenie 549 zł.
Wraz z rosnącą popularnością formatu DivX pojawiło się zapotrzebowanie na darmowy dekoder dźwięku przestrzennego. Jednym z najlepszych tego typu dekoderów jest obsługujący format Dolby Digital dekoder o nazwie AC3filter. AC3filter jest filtrem DirectShow, a więc nie znajdziemy go na standardowej liście kodeków Windows.
Technologia DirectShow została zaprojektowana dla strumieniowego przesyłania danych multimedialnych i wchodzi w skład Di rectX, gdzie korzysta z innych jego składników, takich jak DirectSound i DirectDraw. Jednak uniwersalność DirectShow powoduje, że wyśmienicie sprawdza się również we wszelkich innych zastosowaniach wymagających złożonych procesów związanych z dekodowaniem i kodowaniem danych.
Aby przy użyciu AC3filter odtworzyć film z dźwiękiem zakodowanym w AC3, należy skorzystać z odtwarzacza obsługującego filtry DirectShow np. Windows Media Player lub większość odtwarzaczy DivX. Bardzo dobrze współpracuje z nim np. polski odtwarzacz AHPlayer, który ponadto pozwala przejrzeć listę i aktualne ustawienia poszczególnych, zarejestrowanych w Windows filtrów DirectShow, w tym filtra AC3filter(funkcji tego typu nie ma np. standardowy Windows Media Player). AC3filter współpracuje z wszelkimi możliwymi konfiguracjami głośników, nawet 2.1 czy 3.1. Zawiera w sobie funkcje downmixing oraz transkodowania do formatu Dolby Surround czy Dolby Prologic II, wbudowany korektor pozwala m.in. na skonfigurowanie opóźnienia dla poszczególnych głosnikow, a ustawienia filtra możemy zmieniać zarówno z poziomu odtwarzacza obsługującego ustawienia (właściwości) wszystkich filtrów DirectShow (np. wspomniany AHPlayer), jak i przez Panel Sterowania (ikonka AC3Filter)
System Dolby Digital (jego premiera na DVD odbyła się w 1992 roku) obsługuje od jednego do sześciu kanałów dźwiękowych: lewy, centralny, prawy, lewy dookólny, prawy dookólny oraz kanał niskich częstotliwości. Ten ostatni z reguły przeznaczony jest dla głośnika zaprojektowanego specjalnie w celu przenoszenia najniższych częstotliwości (subwoofera). Gdy nie posiadamy takiego głośnika to na szczęście większość dekoderów Dolby ma możliwość zmiksowania tego kanału z innymi kanałami. Ponadto standard i licencja Dolby wymuszają na producentach dekoderów, aby zawierały one funkcję o nazwie downmixing, czyli możliwość odtwarzania nagrań wielokanałowych na sprzęcie monofonicznym, dwukanałowym stereo oraz Dolby SR/Surround. Dolby Digital jest skoncentrowany na kompresji przez redukcję szumów we wszystkich kanałach. W celu zidentyfikowania szumu bądź tylko zwiększenia stopnia kompresji w jednym kanale potrafi wykorzystać informacje, jakie niosą pozostałe kanały. W skrajnej sytuacji może nawet w danym przedziale pasma połączyć kanały. W rozszerzonej wersji Dolby Digital, nazwanej Dolby Digital Surround EX, dodano tylny kanał, który zakodowany został w lewym i prawym kanale dookólnym. Dolby Digital Surround EX jest zgodny wstecz z Dolby Digital, tzn. ścieżki dźwiękowe zapisane w EX można odtwarzać na klasycznym sprzęcie Dolby Digital, z tym że oczywiście nie usłyszymy wtedy tego dodatkowego, tylnego kanału.
W 1990 roku został zaprezentowany system pod nazwą DTS, na początku jednak był systemem tylko dwukanałowym. Dopiero od 1996 roku, po zmianie podstawowego kodeka na Coherent Accoustics, system może bezpośrednio obsłużyć dźwięk surround (w podstawowej odmianie jako 6-kanałowy), przy kompresji w stosunku ok. 4:1 i bez słyszalnej utraty jakości. W odpowiedzi na Dolby Digital Surround EX, DTS zaprezentował własną odmianę systemu siedmiokanałowego (kanały: lewy, niskich częstotliwości, centralny, prawy, prawy dookólny, tylny, lewy dookólny). Istotną przewagą DTS-ES (Exten-ded Surround) jest to, że może on zawierać kanał tylny jako pełny, niezależny kanał cyfrowy, obok wersji zakodowanej standardowo w kanałach dookólnych. W 2001 roku DTS postawił kolejną poprzeczkę - DTS 96/ 24, czyli zgodny ze swoimi poprzednikami, wykorzystujący technologię Coherent Acou-stics, wielokanałowy system kodowania dźwięku o rozdzielczości 24 bitów i częstotliwości próbek 96 kHz.
Plextor Premium to nagrywarka płyt CD-R/RW zdolna do napisu nawet l,3 GB danych na zwykłej płytce CD!
Jak to osiągnięto? Tajemnica tkwi w obsługiwanym przez ten napęd specjalnym trybie zapisu o nazwie Giga-Rcc, umożliwiającym zagęszczenie wypalanych danych na zwykłym krążku. Niestety, tak nagrana płyta jest na tyle niestandardowa, że producent uprzedza, iż krążek może się na niektórych napędach się nie odtwarzać. Istotnie, tak było
jednak nowsze urządzenia poradziły sobie z odczytem płytki zapisanej w trybie GigaRec. Choć w skład zestawu oprogramowania dołączanego do testowanego Plextora wchodzi popularny Nero Burning ROM, to zapis większej objętości danych jest możliwy tylko z poziomu spccjalnego zestawu aplikacji PlexTools Pro, także zawartych w zestawie. Do ograniczeń specjalnego trybu zapisu zaliczyć należy także szybkość: maksimum to 4x. Oczywiście w „normalnym” trybie pracy nagrywarka bez najmniejszych problemów nagrywa z szybkością do 52x. o ile tylko użyjemy odpowiedniego nośnika CD-R.
Kolejną ciekawostką w testowanym napędzie jest tryb tzw. bezpiecznego nagrywania - SecuRec. Dane zapisywane w tym trybie są… szyfrowane. Klucz deszyfrujący dostępny jest nagrywającemu krążek w tym trybie. Oprócz nowinek Plextor Premium wyposażony jest w używane także w poprzednich modelach mechanizmy PoweRec (kontrola szybkości zapisu w zależności od jakości nośnika) oraz VariRec (umożliwia zmianę mocy lasera zapisującego podczas nagrywania Płyt audio).
Różnica pomiędzy Athlonem 64 a Athlonem 64 FX jest niebagatelna. Zewnętrznie różnią się podstawkami - Athlon 64 korzysta z podstawki Socket 754, podczas gdy Athlon 64 FX wymaga podstawki Socket 940, takiej samej, jak stosowana dla serwerowych procesorów Opteron. Nie jest to jednak jedyna różnica pomiędzy nimi. Znacznie istotniejszą różnicą jest to, że Athlon 64 ma tylko jedną szynę pamięci DDR, podczas gdy Athlon 64 FX pracuje z dwoma szynami takiej pamięci. W obydwu przypadkach jest to pamięć PC3200 czyli DDR400, jednak uwaga: o ile Athlon 64 współpracuje z popularnymi niebuforowanymi modułami DIMM, to Athlon 64 FX wymaga stosowania modułów pamięci buforowanej, podobnie jak profesjonalny Opteron.
Zwraca uwagę fakt, że obydwa Athlony 64 nie różnią się liczbą tranzystorów ani żadnymi innymi cechami konstrukcyjnymi. Obydwa mają pamięć cache drugiego poziomu o pojemności 1 MB i identyczny pobór mocy. Dlatego można wysnuć wniosek, że wszystkie te układy to ten sam chip co Opteron. Różnią się jedynie możliwością obsługi niebuforowanych pamięci DDR przez Athlona 64. Jeśli wbudowany w procesor interfejs pamięci umożliwia współpracę z pamięciami niebuforowanymi, to dlaczego AMD nie udostępniło jej w Athlonie 64 FX? Konieczność stosowania pamięci buforowanych to przecież nie tylko wzrost kosztów, ale także obniżenie wydajności, wynikające z opóźnienia dostępu do danych. Nietrudno dojść do wniosku, że Athlon 64 FX to po prostu Opteron serii lxx, w którym dopuszczono możliwość pracy z pamięciami DDR400.
Naukowcy z Laboratoriów Bell Lucent Technologies odkryli, że organizm gąbki szklanej z rodzaju Euplectella zawiera włókna niezwykle podobne do światłowodów obecnych w najnowszych sieciach telekomunikacyjnych. Jej szkielet ma budowę zawiłego siatkowatego cylindra z krzemu, który często daje schronienie łączącym się w pary krewetkom. W podstawie szkieletu gąbki znajduje się kępka włókien, które rozchodzą się na zewnątrz, na kształt pucharu. Włókna te mają zazwyczaj długość od pięciu do siedemnastu centymetrów i grubość ludzkiego włosa.
Biologiczne światłowody wykazują uderzające podobieństwo do światłowodów telekomunikacyjnych, gdyż są zbudowane z tego samego materiału i mają podobne wymiary. Włókna w organizmie gąbki, które powstały na drodze ewolucji, mają określoną przewagę technologiczną nad światłowodami. Pomimo że naturalne biooptyczne światłowody nie są tak doskonale przezroczyste, jak tego wymagają współczesne sieci telekomunikacyjne, badacze odkryli, że światłowody te są niezwykle odporne na pęknięcia i uszkodzenia. Można je wiązać w mocne węzły i w odróżnieniu od światłowodów przemysłowych nie pękają.
Kolejną zaletą biologicznych światłowodów jest to, że powstają w efekcie chemicznego osadu w temperaturze wody morskiej. Przemysłowy światłowód jest produkowany w piecu o wysokiej temperaturze i przy użyciu drogiego sprzętu. Odkrycie morskiego światłowodu to kolejny krok badaczy na drodze rozwoju nauki zwanej biomimetyką, która korzysta z rozwiązań, jakie stworzyła natura i przenosi je do rozwiązań i materiałów technologicznych stworzonych przez człowieka.